Koperta ze znakiem małpki.

urzadatum [dot] opole [dot] pl

Strona z projektami dofinansowanych z funduszy europejskich realizowane przez Miasto Opole
Strona z informacją o projektach dofinansowanych ze środków budżetu państwa
Strona główna elektronicznej platformy usług administracji publicznej
Strona Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Opole
udostępniony zestaw kanałów informacyjnych RSS strony www.opole.pl
Tłumacz języka migowego
tekst łatwy do odczytania ETR
Miasto
Sport
Natura

Z Opola zimą w góry. Jak się przygotować na wyprawę (Wywiad)

góry, zima, szczyty

Zimowe wyprawy w góry to coś więcej niż tylko spacery po ośnieżonych szlakach. To pasja, charakter i miłość do natury w jej najbardziej surowej odsłonie. O tym, jak rodzi się górska pasja, które podróże zapadają w pamięć i jak przygotować się na zimowe warunki, rozmawiamy z Jarosławem Cieślińskim, dyrektorem PSP nr 11 – doświadczonym miłośnikiem górskich wędrówek.

– Skąd wzięła się Pana pasja do takiej formy aktywności?

– Wszystko zaczęło się od miłości do gór. Zimą te same miejsca wyglądają zupełnie inaczej – stają się bardziej wymagające i tajemnicze. Kiedyś wyprawy stopniowało się powoli: najpierw łatwa Biskupia Kopa, Sudety, Beskidy, Babia Góra, potem Tatry i Alpy. Z czasem odkryłem narty biegowe i skitury, które pozwalają dotrzeć tam, gdzie nie ma wyciągów ani tłumów. Chodzenie po bezdrożach, z plecakiem i noclegiem w schronisku albo chatce – to wciąż mnie napędza.

– Które górskie podróże były dla Pana wyjątkowe?

– Na pewno te z młodzieżą, gdy pracowałem jako nauczyciel WF-u. Jeździliśmy w Bieszczady i Beskid Niski – dzikie, spokojne, z klimatem. Mieliśmy nawet swoją nieformalną grupę „Dziad Borowy”. Dziś „dzieciaki” mają po 50 lat, a my nadal się spotykamy i wspominamy górskie przygody. Zima potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych. Silne mrozy, lód, głęboki śnieg – to test nie tylko dla ciała, ale i psychiki. Góry uczą, że wszystko zaczyna się w głowie. Trzeba dbać o formę fizyczną cały rok, ale zimą odporność psychiczna jest równie ważna jak dobra kondycja.

– Jak przygotować się do wyjścia w góry?

– Klucz to rozsądek i lekki, ale funkcjonalny ekwipunek. Dziś sprzęt outdoorowy jest ciepły i jednocześnie bardzo lekki. Ubieramy się „na cebulkę”: bielizna termiczna, polar, softshell, a w plecaku puchówka na postoje. Do tego nieprzemakalne buty, dobre skarpety, stuptuty, ciepłe rękawice i czapka. Najważniejsze – nie przegrzewać się i reagować na zmiany pogody.

– Jak ważne są prognozy pogody i komunikaty lawinowe?

– Bardzo ważne. W Tatrach warto sprawdzać komunikaty TOPR i TPN, w innych pasmach – GOPR. Skala lawinowa jasno pokazuje, kiedy lepiej zostać w dolinie. Nawet doświadczeni turyści muszą pamiętać, że góry są nieprzewidywalne.

– Czy zimowy sprzęt jest naprawdę konieczny?

– Zdecydowanie tak. W Beskidach czy na Biskupiej Kopie wystarczą dobre raczki, ale profesjonalne, z solidnymi zębami. W wyższych górach potrzebne są już raki, czekan i odpowiednie doświadczenie. Zimą bezpieczeństwo to podstawa.

– A jaki sprzęt powinniśmy zabrać na zimową wyprawę?

– Na podstawowych trasach wystarczą raczki i kijki. Trzeba jednak pamiętać, że każda zimowa wycieczka może zamienić się w małą ekspedycję. Pojawia się lód, śnieg, wiatr, a dzień jest krótki, dlatego czołówka-latarka to absolutna podstawa. To niewielki koszt, a może bardzo pomóc, gdy wyprawa się przedłuży. Warto mieć zapas baterii, koc termiczny i małą apteczkę. Koc kosztuje kilkanaście złotych, a przy skręceniu kostki czy dłuższym oczekiwaniu na pomoc potrafi uratować komfort cieplny i zdrowie. W telefonie mamy dziś mapy, ale zimą bateria szybko się rozładowuje, dlatego power bank to konieczność. Dobrze mieć też tradycyjny kompas i papierową mapę – w śnieżycy i mgle łatwo stracić orientację, szczególnie w Tatrach. Telefon i power bank najlepiej trzymać blisko ciała – wtedy bateria działa znacznie dłużej.

– Co zrobić w sytuacji kryzysowej w górach, gdy cos nie pójdzie po naszej myśli?

– Najważniejsza jest aplikacja „Na Ratunek”. Jednym kliknięciem łączy nas z TOPR-em lub GOPR-em i przekazuje naszą dokładną lokalizację. Pomaga nie tylko w Polsce – zdarzały się sytuacje, gdy ratownicy przekierowywali zgłoszenia nawet za granicą. W Polsce akcje ratunkowe są bezpłatne, ale w Czechach czy na Słowacji można otrzymać rachunek – wystarczy zejść na czeską stronę Śnieżki albo Biskupiej Kopy. Dlatego warto wykupić ubezpieczenie, np. pakiet przygotowany z Polskim Związkiem Alpinizmu. To koszt około 300 zł rocznie i daje spokój na większość wypraw. Nie bójmy się wzywać pomocy. Ratownicy podkreślają, że lepiej zadzwonić za wcześnie niż za późno. Wstyd i zwlekanie mogą tylko pogorszyć sytuację.

– Gdzie warto wybrać się z Opola podczas ferii zimowych?

– Na szybki weekend idealna będzie Biskupia Kopa. Jeśli mamy więcej czasu – cały czeski Jesennik. Trzeba tylko uważać na trasy narciarstwa biegowego, bo zimą nie wolno po nich chodzić pieszo. Świetnym kierunkiem jest też Śnieżnik. Ma zimą prawdziwie wysokogórski klimat, a przy wierzchołku znajduje się schronisko. Można zejść do źródeł Morawy po stronie czeskiej albo odwiedzić wieżę widokową. To piękna, jednodniowa trasa.

– Jakie pasma są najłatwiej dostępne z Opola?

– Okolice Lądka-Zdroju oferują świetne, łatwe trasy: Trojak, Góra Borówkowa z Przełęczy Lądeckiej. Są paleniska i miejsca na odpoczynek – idealne dla rodzin i początkujących. Karkonosze to klasyka – schroniska na Szrenicy, „Odrodzenie” czy „Samotnia”. Trzeba jednak uważać na Śnieżkę: silny wiatr, lód i oblodzone szlaki sprawiają, że często dochodzi tam do interwencji ratunkowych. Przy twardym lodzie raczki już nie wystarczą – potrzebne są raki. W Beskidzie Śląskim można wjechać kolejką na Szyndzielnię i wędrować w stronę Błatniej. Ważne, by nie wchodzić na trasy narciarskie. Dla bardziej ambitnych polecam Babią Górę (1725 m n.p.m.). Do schroniska Markowe Szczawiny dojście jest bezpieczne, a na miejscu zawsze można zapytać dyżurujących ratowników o warunki.

– Na koniec – jaka jest najważniejsza rada dla zimowych turystów?

– Dbajmy o kondycję przez cały rok. Zima w Polsce, w górach, trwa długo – od końca listopada do nawet kwietnia. Mamy czas, by stopniowo budować formę i przyzwyczajać organizm do wysiłku. Z Opola łatwo dojechać w Beskidy, choćby pociągiem do Ustronia. Możliwości są ogromne – od prostych spacerów po bardziej wymagające wyprawy. Góry zimą potrafią być magiczne, ale tylko wtedy, gdy podchodzimy do nich z rozsądkiem.

Rozmawiała: Katarzyna Herwy

Zdjęcia: archiwum prywatne 

Dane kontaktowe
Wydział Promocji
ul. Szpitalna 3b-5-7
45-010 Opole
bp [at] um.opole.pl
Lokalizacja