Koperta ze znakiem małpki.

urzadatum [dot] opole [dot] pl

Strona z projektami dofinansowanych z funduszy europejskich realizowane przez Miasto Opole
Strona z informacją o projektach dofinansowanych ze środków budżetu państwa
Strona główna elektronicznej platformy usług administracji publicznej
Strona Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Opole
udostępniony zestaw kanałów informacyjnych RSS strony www.opole.pl
Tłumacz języka migowego
tekst łatwy do odczytania ETR
Miasto
Biznes

Made in Opole: Biznes zbudowany na miłości do książek

Alicja i Janusz Sneka

Alicja i Janusz Sneka od 30 lat prowadzą księgarnię „Suplement" w Opolu. Punkt przy ul. Kośnego to bodaj ostatnia niezależna i niesieciowa księgarnia w naszym mieście. Przetrwała dzięki ogromnemu wsparciu klientów i zaangażowaniu właścicieli.

 

Księgarnia

 

Historia „Suplementu" sięga burzliwego przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Młode wówczas małżeństwo skończyło studia, zostając inżynierami budownictwa. Nie było im jednak dane pracować w swoim zawodzie.

Mąż po studiach wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a ja byłam w Opolu z dziećmi – tłumaczy pani Alicja.

Pracując w nowojorskiej hucie dorabiałem sobie w polskiej księgarni. To było moje pierwsze zetknięcie z biznesem księgarskim.  Po powrocie do Polski zastanawialiśmy się, co będziemy w życiu robić. Mieliśmy trochę pieniędzy do zainwestowania, ale baliśmy się podjąć ryzyko. Koniec końców kupiliśmy jednak stoliki i książki, które zaczęliśmy sprzedawać na ul. Krakowskiej – dopowiada pan Janusz. Biznes szedł tak dobrze, że po kolejne książki trzeba było jeździć do Warszawy kilka razy w tygodniu.  

 – W latach 90. książki rozchodziły się jak świeże bułeczki. Ludzie byli głodni czytania. Ale sama praca nie była łatwa. Jak nie deszcz, to upał. Jak nie mróz, to wiatr. Jedno z nas „na ulicy", drugie w samochodzie, ciągle obok siebie. To był trudny czas i próba również dla nas jako małżeństwa – wspomina para.

By żona nie marzła

Pierwszy stały punkt sprzedaży państwo Sneka otworzyli w 1992 roku przy ul. Jana Bytnara „Rudego".

 – W końcu mogliśmy sprzedawać książki w miejscu, gdzie było ciepło i sucho. Mieliśmy też gdzie trzymać towar. To był prawdziwy luksus! Najważniejsze było jednak to, że mąż kupił i urządził ten lokal dla mnie, bym już więcej nie marzła... – mówi ze wzruszeniem Alicja Sneka. Po kilku latach małżeństwo zdecydowało się otworzyć drugi „Suplement" – przy ul. Kośnego. Cechą wspólną obu miejsc od początku było proklienckie podejście. – Chcąc na przykład zakupić podręczniki dla ucznia, wystarczyło podać szkołę i klasę, by otrzymać dedykowany komplet, nie trzeba było przynosić całego spisu. Od zawsze chętnie pomagamy też studentom, starając się być na bieżąco z ich materiałami dydaktycznymi, niezależnie od kierunku. Każdy zostanie u nas obsłużony z taką samą pasją i zaangażowaniem – niezależnie od tego, czy chce kupić podręcznik do matematyki, filozoficzne dzieła czy też literaturę piękną lub bajki dla dzieci – słyszymy.

Z taką ekipą i klientami kryzys im niestraszny!

Rozwój sieciowych księgarni i wypieranie handlu stacjonarnego na rzecz internetowego sprawił, że biznes zawisł na włosku. Punkt na osiedlu Armii Krajowej trzeba było zamknąć, otwarty pozostał tylko ten w centrum. Jeszcze trudniejszy czas przyszedł po wybuchu pandemii koronawirusa w 2020 roku.

 – Ludzie siedzieli zamknięci w domach, przestali chodzić do szkoły i pracy, a towary zamawiali przez internet. Wiosną ubiegłego roku mówiłam nawet naszym pracownikom, by szukali pracy, bo może za miesiąc czy dwa nas już nie będzie. To wspaniali i sympatyczni ludzie, wiedziałam, że sobie poradzą. Ale coś nas skłoniło, by dać sobie ostatnią szansę. Na naszym facebookowym profilu poprosiliśmy klientów o pomoc. By nas wsparli zamawiając cokolwiek. Odzew przyszedł przepotężny! Stało się to po tym, jak instagramowy profil Make Life Harder opublikował nasze wołanie o pomoc. W kilka dni otrzymaliśmy, uwaga, sześć tysięcy zamówień! Z Polski, Anglii, Niemiec... Kosmos! – ożywia się pani Alicja.

W jednej chwili nieduża księgarnia, funkcjonująca jako prężny, acz mały zespół, musiała poradzić sobie z tysiącami paczek do wysłania "na już". Na pomoc ruszyła rodzina właścicieli.

 – Nasze dwie córki siedziały przy komputerach i zamawiały w hurtowni potrzebne produkty. Zięć przyjeżdżał z Wrocławia, by pomóc naszym kochanym pracownikom w pakowaniu przesyłek. To było nie-sa-mo-wi-te. Wielokrotnie szczypaliśmy się w rękę zastanawiając się, czy to nie sen. Ale to działo się naprawdę! – wspomina wciąż ze szczerym niedowierzaniem małżeństwo dodając, że zaangażowanie w obsługę każdego klienta przyniosło po latach efekt. Karma wróciła, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

I tak dzięki ogromnej woli przetrwania oraz odzewowi klientów, „Suplement" jako marka obchodzi w tym roku 30. urodziny. Przetrwał, bo historia państwa Sneka poruszyła serca tysięcy życzliwych im ludzi. Kluczem do sukcesu, jak sami mówią, okazała się miłość – do książek i siebie nawzajem.

 

Fot. Ł. Grad

 

 

Tekst: Miłosz Bogdanowicz
Zdjęcia: Witold Chojnacki / archiwum UMO

 

Artykuł ukazał się w wrześniowym wydaniu magazynu "Opole i Kropka": www.opole.pl/dla-mieszkanca/aktualnosc/ta-ziemia-moj-dom-i-moja-matka-wywiad-z-ksiedzem-arcybiskupem-alfonsem

 

Dane kontaktowe
Wydział Promocji
ul. Szpitalna 3b-5-7
45-010 Opole
bp [at] um.opole.pl
Lokalizacja