Koperta ze znakiem małpki.

urzadatum [dot] opole [dot] pl

Strona z projektami dofinansowanych z funduszy europejskich realizowane przez Miasto Opole
Strona z informacją o projektach dofinansowanych ze środków budżetu państwa
Strona główna elektronicznej platformy usług administracji publicznej
Strona Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Opole
udostępniony zestaw kanałów informacyjnych RSS strony www.opole.pl
Tłumacz języka migowego
tekst łatwy do odczytania ETR
Miasto
Kultura

Mural Niemena według Sainera (Wywiad)

Zdjęcie Sainera pośród farb

Na ścianie wieżowca przy ul. Batalionu Zośka 7 powstał najnowszy mural upamiętniający muzyczną legendę – Czesława Niemena. Autorem tego monumentalnego dzieła jest ceniony artysta o międzynarodowej renomie – Przemysław Blejzyk  „Sainer”, który opowiedział o inspiracji i procesie tworzenia swojego kolejnego projektu.

– Stworzyłeś w Opolu bardzo oryginalny i piękny mural. 
– Od trzech lat byłem w kontakcie z miastem w sprawie zrobienia ściany z muralem. Jest to pierwszy mural, który robiłem na zlecenie i na zadany temat. Szukaliśmy ściany przez długi czas i wtedy stwierdziłem, że jak już się znajdzie to będzie na niej Czesław Niemen. Ponieważ jest to artysta, którego spośród występujących na opolskim festiwalu darzę największą sympatia w kontekście twórczości i postawy artystycznej. 
 

gotowy mural


– Co było Twoją inspiracją dla tego projektu?
– Twórczość Czesława Niemena oczywiście. Od razu zaznaczyłem, że nie interesuje mnie przemalowanie zdjęcia postaci, tylko chcę zrobić autorski mural w oparciu o postać Czesława Niemena. Nigdy nie spędziłem tyle czasu, projektując mural. Półtora miesiąca obcowałem z jego twórczością. Lubię jak projekty powstają w naturalny sposób. Interesowało mnie jak oddać konstrukcje jego utworów w formie wizualnej, nie chciałem odwołania do symboli, refrenów – analizowałem struktury muzyczne, aby zrozumieć je i zawrzeć to w muralu. Chciałem pokazać muzykę, jaką tworzył – na pograniczu jazzu, progresywnego rocka, fusion i muzyki elektronicznej, od lat 70-tych, aż do końca jego twórczości. I to się pięknie połączyło z moim tradycyjnym malarstwem sztalugowym z malarstwem cyfrowym. Niemen był postacią wybitną, a jego późniejsza muzyka była niezrozumiana i niedoceniona przez publiczność. Niewiele osób wie, ile kosztuje poświecenie sukcesu na rzecz autentyczności i poszukiwania prawdy w tworzeniu. Niemen szedł swoją ścieżką, nie podporządkowywał się, jego twórczość to była wieczna droga, ciekawość i poszukiwanie tego, co jest za horyzontem. Stwierdziłem, że jednym z elementów będzie pejzaż sprowadzony do horyzontalnych linii, które potem rozlewają się na całą kompozycję.
– Gdybyś mógł przetłumaczyć ten mural na dźwięk – co byśmy usłyszeli? Czy są konkretne fragmenty utworów Niemena, które „zostały” w tej ścianie zakodowane? 
– Jest to forma listu wizualnego do Pana Czesława, w podziękowaniu za to, co zrobił. Jest tam  zapis utworu „Z listu do M” z płyty Katharsis – zawarty w formie piano rolla.  
– Wiem, że duże wparcie i wskazówki otrzymałeś od pani Małgorzaty Niemen – żony artysty. Czy możesz o tym opowiedzieć?
– Tak, to było dla mnie bardzo ważne i fundamentalne dla muralu. Po rozmowie z Małgorzatą Niemen wszystko stało się klarowne, bo chciałem przestawić na muralu twórczość artysty, szczególnie tę jej część, której większość Polaków – paradoksalnie – nie zna. Pani Małgorzata opowiadała mi o ciągłych poszukiwaniach, przekraczaniu granic i horyzontu w twórczości Niemena.
Wychowałem się na późniejszej muzyce Niemena, nie na jego najbardziej znanych utworach. Pani Małgorzata opowiedziała mi, że jej mąż miał problem z zaszufladkowaniem go w latach 60-tych i w muzyce, jaką wtedy tworzył. A ja uczyłem się Niemena na muzyce z płyt „Enigmatic”, „Aerolit” „Katharsis”, „Terra Deflorata” i „spodchmurykapelusza”. Pani Małgorzata Niemen powiedziała, że chciałaby, aby mural inspirowany był późniejszą i najbardziej aktualną twórczością Jej męża, więc idealnie się stało. Chciałem, aby kompozycja tego muralu – może dziwna i nieoczywista – zmotywowała ludzi do poszukania jego źródeł muzycznych, bo dla mnie bardziej niż wizerunek pana Czesława  ważna jest jego twórczość i postawa artystyczna. Wydaje mi się, że w momencie sukcesu artystycznego Pan Czesław chciał zabrać słuchaczy w podróż, na nowe, szersze wody muzyki. Sam był ciekaw, i poszukiwał i dlatego stworzył płyty wykraczające poza standardy, do których jego słuchacze się przyzwyczaili.
 

zdjęcie artysty podczas malowania muralu


– Jak wyglądała Twoja „cisza przed muralem”? Masz rytuały, które powtarzasz w czasie tworzenia nowego projektu? Co najczęściej robisz, kiedy całkowicie utkniesz w procesie twórczym? 
– Nie wychodzę z procesu tworzenia. Nigdy nie zamykam projektu przed malowaniem ściany, bo jest dla mnie ważne jak te rzeczy, które sobie wymyśliłem zaczynają obcować w tym środowisku, w przestrzeni publicznej, w której mural powstaje. Bo ważne jest, aby dopasować elementy, ich skalę, kompozycję i kolorystę do otoczenia. Zdarza się oczywiście, że w trakcie tworzenia dokonuję zmian kilkukrotnie. Lubię bardzo improwizację w tworzeniu.
– Jesteś autorem wielu murali w Polsce i na świecie. Czy masz czasem wrażenie, że Twoje murale szybciej stają się „własnością miasta” niż Twoją własną? 
– Nigdy o tym nie myślałem. Maluję mural i więcej go nie widzę. Nie mam czasu na wracanie w te miejsca, nie widzę jak mural się starzeje. Każda praca, którą aktualnie robię jest dla mnie najważniejsza, a kiedy ją kończę to idę dalej, nie wracam do tego. W przypadku muralu poświęconego twórczości Niemena proces był bardzo angażujący, ponieważ studiowałem masę materiałów, wszystkie płyty, wywiady, wiersze i jego obrazy. Angażuję się w każdą moją pracę, maksymalnie wykorzystuję czas, jaki mogę jej poświęcić. A kiedy ją kończę to zwykle czeka na mnie już następny projekt.
– Tworzysz także piękne obrazy, które wystawiasz w galeriach sztuki. Co było pierwsze: murale czy płótno? I czy jedno z tych środowisk wciąż wygrywa walkę o Twoją uwagę? 
– Nic nie wygrywa. Od paru lat skupiam się na procesie twórczym niż na pojedynczych działaniach, bardzo ważne jest dla mnie by te wszystkie prace były częścią jednego uniwersum wizualnego i formalnego. Wiadomo, że moje prace dzielą się estetycznie i mają różną wielkość. 
Dla mnie to zawsze było naturalne, obie techniki były i są w moim życiu równoległe. Wolę zrobić jeden, wielki mural w roku, niż kilka mniejszych i móc skupić się na płótnie.
– Twoje prace bywają poetyckie, ale i bardzo techniczne. A murale są z definicji efemeryczne. Co byś chciał, żeby po Tobie zostało, kiedy zniknie farba?
– To chyba jeszcze nie jest ten moment, aby o tym myśleć. Staram się być w każdej pracy szczery i cały czas się rozwijać, to jest dla mnie kluczowe. W pewnym momencie przestałem skupiać się na portretach i figuracji, bo one nie pozwalały mi w pełni realizować założeń formalnych – takich jak kompozycja i relacje barwne. Portret w obrazie zawsze przykuwa uwagę, ale kiedy zacząłem robić pejzaże to ta opowieść, którą nosiłem w sobie zyskała lekkości, mogłem pozwolić sobie na uproszczenie formy i skupić się na barwach. Jeśli chodzi o efemeryczność murali, to sądzę, że to właśnie jest w nich najpiękniejsze i chciałbym zburzyć myślenie o muralach jak o pomnikach.

mural poświęcony Niemenowi w Opolu


– Czy zawsze jesteś zadowolony ze swojej pracy? 
– Gdybym miał możliwość, to zawsze coś bym poprawił. Teraz swoją pracę traktuję jako proces – w jego trakcie wymyślam zasady kolorystyczne i kompozycyjne. I nagle okazuje się, że w tym obrazie jest zbiór kilkudziesięciu różnych zasad. I dochodzę do takiego momentu, w którym formy i kolory na obrazie spełniają wszystkie założenia formalne i zazwyczaj nie mam już więcej ruchów. Wtedy zostawiam ten obraz i jeśli przez następne kilka dni nic mi nie wpadnie do głowy, to do niego nie wracam. 
– Czy sztuka uliczna wciąż jest formą buntu? A może już się „usadowiła” i grzecznie chodzi na wernisaże? 
– W moim słowniku sztuka uliczna jest oddolną formą działań, która wtapiała się w tkankę miejską. Często w treści nawiązywała do tematów polityczno-społecznych, miała być komunikatem angażującym odbiorcę. To, że ta forma sztuki trafiła do muzeów i galerii to nic dziwnego, bo wielu jej autorów to bardzo świadomi artyści. Każde działanie artystyczne potrzebuje pewnej formy buty w swojej konstrukcji, inaczej nigdy nie zrobi się kroku naprzód. Moja twórczość w przestrzeni publicznej to murale lub malarstwo wielkoformatowe, które jest procesem złożonym i nie ma w nim przypadkowości. 
– Dziękuję za inspirującą rozmowę.

Więcej o trasie Muzycznych Murali w Opolu przeczytasz tutaj: https://www.opole.pl/dla-turysty/atrakcja/muzyczne-murale.

Rozmawiała: Agnieszka Książek-Nowacka

Zdjęcia: Archiwum UM Opola
 

Dane kontaktowe
Urząd Miasta Opola
ul. Rynek 1A
45-015 Opole
77 45 11 800
urzad [at] um.opole.pl
Lokalizacja