Koperta ze znakiem małpki.

urzadatum [dot] opole [dot] pl

Strona z projektami dofinansowanych z funduszy europejskich realizowane przez Miasto Opole
Strona z informacją o projektach dofinansowanych ze środków budżetu państwa
Strona główna elektronicznej platformy usług administracji publicznej
Strona Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Opole
udostępniony zestaw kanałów informacyjnych RSS strony www.opole.pl
Tłumacz języka migowego
tekst łatwy do odczytania ETR
Miasto
Natura

Marta Węgrzyn w ośrodku "AVI" pod Opolem ratuje dzikie zwierzęta (wywiad)

kobieta, orzeł, łąka

W sercu lasu w Zawadzie, na sześciu hektarach ziemi, Marta Węgrzyn codziennie ratuje dzikie zwierzęta, od jeży przez szopy po bociany. W Opolskim Centrum Rehabilitacji i Leczenia Dzikich Zwierząt „AVI” każdy dzień to nowe wyzwanie. Fundacją Marta zajmuje się samodzielnie od sześciu lat. Zachęcamy do wspierania opolskich Organizacji Pożytku Publicznego. Ich lista znajduje się tutaj: https://www.opole.pl/dla-mieszkanca/aktualnosc/15-podatku-zostaw-w-opolu-lista-organizacji-pozytku-publicznego

– Czym na co dzień zajmuje się Fundacja AVI i komu niesie pomoc?

– Dzikimi zwierzętami zajmuję się od 15 lat, a od sześciu prowadzę „AVI”. Codziennie odbieram telefony, przyjmuję nowych pacjentów, karmię, odchowuję i sprzątam, a przy tym staram się rozwijać ośrodek. Pod moją opieką jest około 350 zwierząt, a liczba ta zmienia się codziennie – jedne trafiają do mnie, inne wracają na wolność, a część niestety nie przeżywa. Pomagam zarówno młodym zwierzętom, które straciły rodziców, jak i rannym po kolizjach. Dodatkowo mam azyl dla gatunków inwazyjnych, takich jak szopy, jenoty czy nutrie, które zostają w ośrodku dożywotnio. W 2025 roku przyjęłam ponad 2200 zwierząt.

sarenka, kobieta trzyma ja w rekach

– Jakie zwierzęta najczęściej trafiają pod opiekę?

– Rodzaj pacjentów w dużej mierze zależy od pory roku. Aktualnie trafia wiele jeży wybudzonych z hibernacji. Są to zwierzęta zbyt słabe lub zbyt lekkie, by ją dokończyć, często również przypadkowo wybudzone przez człowieka. Bardzo liczną grupę stanowią także zwierzęta pokolizyjne, w tym ptaki po zderzeniach z samochodami oraz powierzchniami szklanymi. Szyby, w których odbijają się drzewa lub las, sprawiają złudzenie wolnej przestrzeni, co często kończy się poważnymi obrażeniami, m.in. obrzękiem mózgu czy uszkodzeniami stawów. Zdarzają się również przypadki urazów powstałych w wyniku walk między zwierzętami. Jednym z ostatnich moich pacjentów był samiec bobra z rozległymi ranami obejmującymi około jedną czwartą ciała.

– Jak wygląda procedura zgłoszenia od pierwszego kontaktu do realnej pomocy zwierzęciu?

– Zgłoszenia przyjmowane są telefonicznie, przez SMS lub Messenger. W przypadku braku kontaktu najlepiej wysłać wiadomość. Każde zgłoszenie jest najpierw weryfikowane, co ma szczególne znaczenie wiosną i latem, gdy młode ptaki, tzw. podloty, bywają niepotrzebnie zabierane, mimo że znajdują się pod opieką rodziców. Jeśli zwierzę rzeczywiście wymaga pomocy, trafia do współpracującej (jednej z trzech) przychodni weterynaryjnej, gdzie przechodzi rejestrację i wstępną diagnostykę. Jest to konieczne między innymi ze względu na choroby wirusowe podlegające urzędowej kontroli, takie jak ptasia grypa czy choroba Newcastle’a. Dokumentacja medyczna pomaga mi w przygotowaniu corocznego sprawozdania do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, które obejmuje informacje o pochodzeniu i dalszych losach każdego zwierzaka. Cały proces pomocowy musi być ściśle kontrolowany.

lisek

– A technicznie, czy opieka nad dzikimi zwierzętami jest skomplikowana?

– Opieka nad dzikimi zwierzętami wymaga zarówno ostrożności, jak i odpowiedniego sprzętu. W przypadku ssaków, zwłaszcza gdy trzeba podać zastrzyk czy oczyścić rany – na przykład u bobrów, używam rękawic, chwytaków i koców, które pomagają ograniczyć bodźce zewnętrzne i bezpiecznie przytrzymać zwierzę. Na początku, gdy są osłabione, praca z nimi jest łatwiejsza, ale w miarę powrotu sił stają się bardziej czujne i reagują na otoczenie. Ptaki są pod tym względem prostsze w obsłudze. Koc stosuję tylko przy większych osobnikach, takich jak bieliki, a przy ich trzymaniu najważniejsze jest prawidłowe zabezpieczenie nóg i skrzydeł. Dzięki tym metodom mogę udzielić zwierzętom potrzebnej pomocy, minimalizując dla nich stres i ryzyko wypadków.

– Jakich form wsparcia „AVI” dziś najbardziej potrzebuje?

– Działalność fundacji można wspierać na wiele sposobów. Najprostsze są darowizny. Nawet symboliczna złotówka ma znaczenie, bo z małych kwot powstaje większa suma. Dzięki temu mogę zapewnić zwierzętom pokarm, którego potrzeba naprawdę dużo: co dwa tygodnie zamawiam blisko 300 kg mięsa dla drapieżników, w tym gryzonie, przepiórki i kurczaki, pochodzące ze specjalnych hodowli. Dużą pomocą jest też przekazanie 1,5% podatku PIT. Z jednego takiego wsparcia udało się kupić dwa kontenery socjalne, które służą jako dodatkowy „szpital” dla zwierząt i miejsce dla klatek. Cenne są również zbiórki rzeczowe, szczególnie podkładów higienicznych, ręczników papierowych czy smakołyków dla zwierząt, np. biszkoptów, z których cieszą się między innymi szopy. Wszystkie te formy wsparcia mają realny wpływ na codzienną opiekę nad zwierzętami.

bociany w zagrodzie

– Czy jest historia uratowanego zwierzęcia, która szczególnie zapadła Pani w pamięć?

– Jednym z takich przypadków był pisklak bociana białego w 2021 roku. Jajo wypadło z gniazda, prawdopodobnie rodzice uznali, że już się nie wylęgnie, a przy upadku na ziemię wykluł się maluch. Trafił pod moją opiekę jako świeży pisklak i zaczął dobrze rosnąć, choć szybko zauważyłam problem – łatwo się oswajał z człowiekiem, co mogło utrudnić powrót do życia w naturze. Wraz z ornitologiem wymyśliliśmy rozwiązanie: kiedy pisklak był na tyle duży, podrzuciliśmy go do obcego gniazda, które miało już młode. Tak jak w przypadku kukułek, bociany zaakceptowały „obcego” malucha. Pisklak znalazł nową rodzinę i rodzeństwo, a jego kontakt z człowiekiem stopniowo zmalał. Dzięki temu udało się przywrócić mu naturalne zachowania i przygotować go do życia na wolności.

– Jakie są plany „AVI „na najbliższą przyszłość?

– Najważniejszym celem jest rozbudowa ośrodka. Mam tu sporo terenu do zagospodarowania, co pozwoli zwiększyć powierzchnię dla zwierząt i poprawić warunki ich życia. Planuję też zatrudnienie dodatkowych osób, ponieważ przy około 350 podopiecznych dalsze zwiększanie liczby zwierząt mogłoby obniżyć jakość opieki. W tym roku powstaną kolejne woliery i lotnie, większe i przystosowane do różnych gatunków ptaków. Stopniowo powstają także nowe pomieszczenia socjalne. Od zeszłego roku mam już toaletę i pompę ze studnią głębinową, co znacząco poprawiło komfort pracy w porównaniu z wcześniejszymi polowymi warunkami.

Rozmawiała: Katarzyna Herwy

Zdjęcia: archiwum prywatne

Zachęcamy do przekazywania 1,5% podatku na AVI. Wystarczy w swoim zeznaniu rocznym wpisać: KRS organizacji: 0000507234, cel szczegółowy: 24834

Dane kontaktowe
Wydział Promocji
ul. Szpitalna 3b-5-7
45-010 Opole
bp [at] um.opole.pl
Lokalizacja