E-mail

urzadatum [dot] opole [dot] pl

Flaga Unii Europejskiej
przejdź do informacji o Regionalnym Funduszu Inwestycji Lokalnych
ePUAP
Biulety Informacji Publicznej UM Opole
RSS
Miasto

Doula to porodowy anioł kobiety (wywiad)

Fot. arch. prywatne

Urodziła trójkę swoich dzieci, ale na świat pomogła przyjść kilkorgu innym. Agnieszka Trojańska jest jedyną w Opolu doulą zrzeszoną w Stowarzyszeniu Doula w Polsce. Zapraszamy na rozmowę o tym niezwykle ciekawym i coraz bardziej popularnym zawodzie.

 

Agnieszka Trojańska

 

Poród to dosłownie krew, pot i łzy. Do tego mnóstwo mieszających się ze sobą emocji. Pani towarzyszyła już kilku innym kobietom w tych chwilach. Czym dokładnie zajmuje się doula? Kim jest „porodowy anioł”, jak mówią o pani młode matki?

Doula to kobieta, która najczęściej ma już swoje dzieci i która, po ukończeniu specjalnych kursów, pomaga innym kobietom przed, w trakcie i po porodzie. Moja współpraca z przyszłą mamą rozpoczyna się najczęściej kilka tygodni przed porodem. Spotykam się z nią na neutralnym gruncie, uświadamiam, jak faktycznie wygląda poród i czego można się spodziewać. To również czas na zdobycie wzajemnego zaufania przy kawie. Ono jest kluczową kwestią, w końcu mam być przy narodzinach dziecka, w jednej z najbardziej intymnych chwil w życiu kobiety.

– A ta chwila może nadejść... w każdym momencie! Czy pani niczym strażak dyżuruje czekając na telefon z informacją że „to już”?

– Trochę tak jest (śmiech). Już dwa tygodnie przed planowanym terminem porodu jestem w gotowości. Oznacza to, że nigdzie nie wyjeżdżam i dostosowuję swój kalendarz pod przyszłą mamę. Ważne, by wiedziała, że ja przyjadę o każdej porze dnia i nocy, jeśli taka będzie potrzeba.

- Wcześniej omawiacie jeszcze tak zwany plan porodu. Czym on jest?

Przyszła matka opisuje w nim wszystko, co jest związane z tym momentem. Mówimy tu między innymi o pomieszczeniu, w którym chciałaby rodzić, ale też o tym, czy chce rodzić sama czy z kimś, czy mogą przy tym być obecni studenci, jakie są procedury i tak dalej. To wszystko pomaga usystematyzować całą wiedzę na temat tego jakże ważnego wydarzenia i - w miarę możliwości szpitala - dopasować otoczenie do preferencji pacjentki.

– Nadchodzi w końcu ten kluczowy moment, czyli akcja porodowa. Jak pani wówczas wspiera kobietę?

Moje motto brzmi „podążać za kobietą”. Ja niczego nie narzucam, jedynie podpowiadam. Proponuję wygodną pozycję, masuję, trzymam za rękę, przytulam, podaję wodę. Wszystko to za wyraźną zgodą i na prośbę klientki. W drugiej fazie porodu, gdy zaczyna się parcie, pomagam skupić się na oddychaniu, mówię, jaki jest postęp, chwalę, motywuję. Jestem takim buforem między położną a mamą. Staram się uspokoić rodzącą kobietę, dać jej wiarę, że da radę. Bo poród to przeogromny wysiłek - zarówno fizyczny jak i psychiczny. Urodzić małego człowieka to tak, jakby przebiec maraton, i to w bardzo krótkim czasie!

Po porodzie nie opuszcza pani młodej mamy?

Nie. Zostaję z nią około 2 godzin. Kobieta, która dopiero co urodziła nie ma siły, jest rozdygotana, obolała, schodzi jej adrenalina, w głowie pojawia się mnóstwo pytań. To wszystko przeplatane jest ogromem radości, wręcz euforią. Wtedy ciężko jest sięgnąć choćby po szklankę wody. A tu przecież trzeba nakarmić maluszka, przytulić go. Nie mówiąc o tym, że dobrze byłoby samemu coś zjeść.

– A czy emocje udzielają się również pani?

Oczywiście, że tak. Choć teraz już raczej nie płaczę przy porodach, to mam w sobie mnóstwo emocji. Nie da się patrzeć na to wszystko obojętnie. W końcu na moich oczach dzieje się cud narodzin. Tyle, że ja jestem na sali porodowej po to, by uspokajać, koić, a nie dorzucać swoje nerwy. Nie mogę więc epatować emocjami. Raczej skrywam je w sobie. Jednak gdy po wszystkim wracam do domu, gdy już ochłonę to idę spać. Odreagowuję też morsując i żeglując. To moje sposoby na dobrą kondycję fizyczną i psychiczną.

– Jak wyglądają wizyty po porodzie?

Kobiety po powrocie z dzieckiem do domu czują się różnie. W szpitalu potrafią być niebywale silne, ale w końcu i ich emocje muszą znaleźć ujście. W głowie mają mętlik, obawiają się, czy sobie poradzą, czy wszystko robią dobrze przy dziecku. Wówczas, poprzez spokojną rozmowę, razem to wszystko układamy. Ja też jestem matką i wiem, jak wiele potrafi to dać. W końcu nikt nie zrozumie kobiety tak dobrze, jak inna kobieta!

– Doulą nie zostaje się jednak z dnia na dzień. Jaką przeszła pani drogę, jak to się zaczęło?

- Z wykształcenia jestem fizjoterapeutką. Na studiach mieliśmy zajęcia na porodówce i już wtedy zaciekawiła mnie ta materia. W 2014 roku bliska mi kobieta urodziła syna. Miała kłopot z karmieniem malucha, więc zaproponowałam jej pomoc. Podczas odwiedzin pomogłam jej przystawić synka do piersi i... zadziałało! Młody przestał płakać i zaczął ssać. Koleżanka powiedziała wtedy, że zadziało się coś niezwykłego, że spłynął na nią spokój i że powinnam zostać doulą. Nie wiedziałam wówczas, na czym polega ten zawód. Jednak gdy tylko o nim poczytałam, poszłam na kurs i tak zaczęłam pracę jako doula.

– Jakie cechy musi mieć kobieta chcąca wykonywać taki zawód?

Najważniejsze to mieć w sobie mnóstwo empatii. Trzeba chcieć służyć drugiej kobiecie, bo po to jesteśmy. Ale jednocześnie trzeba być bardzo opanowanym, by nawet w ekstremalnych sytuacjach zachować spokój. Pamiętajmy również, że doula to nie położna, nie ginekolożka. Medycznymi aspektami zajmują się inni, my po prostu wspieramy rodzące panie.

– A te mówią, że jest pani wspaniałą opiekunką. Ich aniołem stróżem w stresującym czasie.

– Bardzo mi miło. To jest właśnie największa nagroda za tę pracę - takie słowa, zdobyte zaufanie, relacje na lata oraz świadomość, że mogłam komuś pomóc w tak bardzo osobistym momencie. Jest to bardzo wzruszające, ale i budujące, dające energię do dalszego działania. Zatem, drogie mamy, jeśli czujecie powołanie do bycia doulą, nie bójcie się! Zróbcie kurs i działajcie! Przyjście na świat małego człowieka to szczególny moment i dobrze jest, gdy rodząca kobieta, oprócz wsparcia personelu medycznego, ma przy sobie również wspierającą ją doulę!

 

Rozmawiał: Miłosz Bogdanowicz
Fot. archiwum prywatne

 

Wywiad pochodzi z grudniowego wydania magazynu "Opole i Kropka": www.opole.pl/dla-mieszkanca/aktualnosc/zapraszamy-do-lektury-grudniowej-kropki

 

 

Dane kontaktowe
Wydział Promocji
ul. Koraszewskiego 7-9
45-011 Opole
bp [at] um.opole.pl
Lokalizacja