W tamtych czasach redagowanie i kolportaż takiego miesięcznika to był nie lada wyczyn. Tym bardziej, że opisywano w nim na bieżąco wystawy filatelistyczne (nawet sprzed miesiąca), które odbyły się w Ameryce, Europie i Australii. Ze stopki czasopisma wynika, że docierało ono do prenumeratorów we Francyi, Austryi-Węgrzech, Niemczech, Belgii, Szwajcaryi, Włoszech i Rosyi.
Działający od 6 stycznia 1893 roku pierwszy polski klub filatelistów postanowił, dla zjednoczenia polskich zbieraczy, wydawać pismo do nich adresowane. Inicjator tego pomysłu M.M. Urbański starannie opisywał kolejne wystawy organizowane we Wiedniu, Paryżu i Mediolanie, a miały one najwyższy cesarski lub królewski protektorat. Opisywano w „Polskim Filateliście” licytacje na marki pocztowe w Londynie i Wiedniu. Publikowano również „Czarną Tablicę” fałszerzy i nieuprawnionych handlarzy marek. Zebrania klubowe odbywały się co czwartek wieczorem od 19 do 24, w lokalu mojego pradziadka w Krakowie na ulicy Św. Tomasza nr 15 I piętro.
Szkoda, że mnie tam nie było, bo jak opowiadał mi ojciec, oprócz ciekawych spotkań, dobry miód tam też spijano. Ja zabieram tylko polskie znaczki stemplowane i czasem wspominam początki polskiej filatelistyki. Myślę, że znaczek bez stempla pocztowego, który nie wędrował przez skrzynkę pocztową i torbę listonosza, dla mojego pradziadka – założyciela ruchu filatelistycznego w Polsce, nie stanowiłby wartości.
Komentarze