Powrót
Do gimnazjum rosyjskiego (były to czasy zaborów) uczęszczał w Warszawie (stąd doskonała znajomość rosyjskiego) a studia teologiczne odbył w seminarium sandomierskim i w Rzymie (stąd doskonała znajomość jęz. łacińskiego, włoskiego, ponadto francuskiego i nieco niemieckiego).
Jop Franciszek Ks. bp (1897 - 1976)
kategoria: Sylwetki OpolanPosługa biskupia w Sandomierzu (1945-1952). Rodzimą diecezją biskupa Jopa była diecezja sandomierska.

dodano: 2009-07-31
dodał(a): Agnieszka Lisiecka
Jop
Urodził się w 1897 r. w Starej Słupi u stóp Gór Świętokrzyskich.
Do gimnazjum rosyjskiego (były to czasy zaborów) uczęszczał w Warszawie (stąd doskonała znajomość rosyjskiego) a studia teologiczne odbył w seminarium sandomierskim i w Rzymie (stąd doskonała znajomość jęz. łacińskiego, włoskiego, ponadto francuskiego i nieco niemieckiego).
Po święceniach kapłańskich w 1920 r. był wykładowcą prawa kanonicznego i liturgii. Jednocześnie sprawował obowiązki sekretarza kurii, notariusza Sądu Duchownego i przez 20 lat kanclerza kurii. Był także redaktorem "Kroniki Diecezji Sandomierskiej". Tuż po II wojnie światowej Pius XII mianował go biskupem pomocniczym w Sandomierzu. Święceń biskupich udzielił mu (co warto zaznaczyć) biskup sandomierski Jan Kanty Lorek, pochodzący z diecezji opolskiej, z Błażejowic k. Toszka (19 maja 1946 r.). Czasy powojenne, w których ks. Franciszek Jop został biskupem nie były dla Kościoła w Polsce łaskawe. Władze stalinowskie, ateistyczne, zmierzały do całkowitego podporządkowania Kościoła. Sześć lat biskup Jop pracował jako biskup pomocniczy w Sandomierzu. Musiał jednak ukochaną diecezję opuścić, bo tego wymagały ówczesne warunki. Ale o Sandomierzu nigdy nie zapomniał.
Posługa biskupia w Opolu (1956-1976)
Posługiwanie w Opolu rozpoczął w dniu 16 grudnia 1956 r. i obowiązki te sprawował przez 20 lat, na podstawie dekretu prymasa Stefana Wyszyńskiego z dnia 1 grudnia 1956 r., nawiązującego do decyzji Piusa XII z 1951 r. Sprawował je najpierw jako biskup "delegat na Śląsku Opolskim z uprawnieniami biskupa rezydencjalnego" (1956), potem administrator apostolski (1967), wreszcie - po ustanowieniu diecezji opolskiej od 1972 r. - jako jej pierwszy biskup-ordynariusz. Biskup Jop wyznał: "nie przypuszczałem, że moja nominacja do Opola z kwietnia 1951 roku będzie kiedyś zrealizowana". Przypomnijmy: po wysiedleniu wszystkich administratorów Ziem Zachodnich i Północnych (w tym także Bolesława Kominka z Opola) w styczniu 1951, Prymas Polski Stefan Wyszyński uzyskał już w kwietniu tego roku u Piusa XII nominację biskupów na Ziemiach Zachodnich. Dla Opola był już wtedy wyznaczony biskup sandomierski Franciszek Jop, zaś ks. inf. Kominek miał być natychmiast konsekrowany na biskupa wrocławskiego. Niestety władze komunistyczne nie godziły się na to, a nominacje na biskupów nie mogła być nawet ogłaszana i to pod groźbą aresztowania.
Posłuszny woli Stolicy Apostolskiej biskup Jop objął posługę duszpasterska na Śląsku Opolskim. W pierwszym liście pasterskim nakreślił wizję swej pracy pasterskiej: "Chciałbym być dobrym pasterzem. Liczę na pomoc Boga i duchowieństwa i wiernych. Przychodzę do was zupełnie nieznany, do nieznanych mi osobiście. Ale nie jestem wam obcy. Przychodzę na polecenie Stolicy Apostolskiej. I to mnie krzepi i podnosi na duchu. Czego możecie oczekiwać ode mnie i z czym przychodzę? Przychodzę z dobrą wolą i przynoszę szczerą i wyłączną intencję służenia Panu Bogu i waszym duszom nieśmiertelnym, chcę wam okazać jak najwięcej swej życzliwości biskupiej. Bogu wiadomym jest, że nie pragnąłem tego stanowiska. Gdy jednak woli Kościoła odmienić się nie dało, przystępuję do pracy i będę się starał Panu Bogu sił swych nie skąpić".
Po inauguracyjnej Mszy św. Biskup wszedł na ambonę i przemówił, nawiązując do Ewangelii o Janie Chrzcicielu: kim ty jesteś. "Stawiacie i wy to pytanie mnie w dniu dzisiejszym... Chciałbym być ojcem duchownym w sprawach religijnych i kościelnych dla wszystkich bez wyjątku katolików Śląska Opolskiego, tak tych, którzy od dawna tu mieszkają jak i dla przybyłych tu skądkolwiek. Będę się troszczył o to, by do mojej działalności biskupiej nie przyłączyło się cokolwiek takiego, co z tą działalnością nie miałoby nic wspólnego, a co mogłoby rzucić na nią obcy cień." Niewątpliwie, była to aluzja do sytuacji w jakiej znalazł się Kościół na Ziemiach Zachodnich po usunięciu administratorów apostolskich. Tej publicznie złożonej deklaracji biskup Jop pozostał zawsze wierny.
Biskup był wielkim czcicielem świętych Śląska Opolskiego. W znacznym stopniu przyczynił się do ożywienia kultu św. Jacka. "Kult św. Jacka nabrał nowego rozmachu na ziemi opolskiej" - napisał ks. J. Sossalla. Biskup bardzo ubolewał, że kult św. Jacka, jedynego kanonizowanego Opolanina na Śląsku "nie jest w takim stopniu rozwinięty, jak na to zasługuje tak wielki i bliski nasz Święty". A przecież "Katolicki Śląsk Opolski słusznie się cieszy i szczyci z tego, że przed wiekami, niemal w zaraniu chrześcijaństwa na naszych ziemiach, wydał takich wielkich ludzi jak św. Jacek". Podobnie "po macoszemu", z powodów narodowościowych, potraktowano bł. Czesława i bł. Bronisławę, Opolskich Ślązaków. Biskup Jop starał się ożywić i tych świętych śląskich. Biskup Jop był także rzecznikiem wyniesienia na ołtarze Ofki Piastówny - Eufemii z Raciborza, słynnej dominikanki. Wzywał do modlitwy o jej beatyfikację.
Do największych wydarzeń XX wieku należało zwołanie Soboru Watykańskiego przez Jana XXIII. Biskup Jop był także ojcem soborowym i nie opuścił żadnej sesji i żadnego posiedzenia.. Należał do Papieskiej Komisji Liturgicznej. Swoje wrażenia opublikował w "Wiadomościach Urzędowych". Bacznie obserwował go biskup francuski Rene Pierrard, który po śmierci naszego Biskupa w telegramie kondolencyjnym napisał o swoim drogim Przyjacielu: "Podczas Soboru był moim najbliższym sąsiadem. Budowałem się jego postawą. Słuchał bardzo uważnie wszystkiego, co było mówione w auli soborowej, notował wszystko, nigdy nie opuszczał swojego miejsca (nie korzystał z baru itp.) Jego pobożność była równie gorąca i gorliwa jak jego praca. Kochał Polskę z całego serca, o swojej diecezji opowiadał mi z zapałem. Było to dla mnie wielką łaską być jego sąsiadem w czasie Soboru". Zaskoczył nawet Jana XXIII. Bowiem na audiencji biskupów polskich papież opowiadał o swoim pobycie w Polsce i o tym, że jego rodak Francesco Nullo zginął w 1863 w Polsce podczas walki o wolność polskiego narodu. Wielkie było zdumienie papieża i radość, gdy podczas następnej audiencji bp Jop wręczył papieżowi zdobyty w Polsce unikat: medal ku czci "Francesco Nullo". Zauważono, że papież medalu nie oddał od razu - jak to normalnie bywa - do muzeum watykańskiego, lecz wsunął do kieszeni. Jeszcze jeden ciekawy rys charakteru Biskupa. Wielu wykorzystywało dobroć i uczynność Biskupa. Powrót Biskupa z posiedzeń Soboru nie odbywał się spokojnie i bez kłopotów. Wracając pociągiem, Biskup był obciążony różnym bagażem do granic możliwości. Nie swoim, lecz obcym. Przekazywano mu na dworcu paczki od różnych osób duchownych i świeckich a przeznaczonych dla nieznanych sobie osób i instytucji w całej Polsce.
Godne podziwu była dokładność i pracowitość Biskupa. Był tytanem pracy. Mimo tego miał czas dla każdego, który do niego przychodził. Nie zdarzało się, by wykazywał jakąkolwiek niecierpliwość, gdy ktoś przychodził nawet w błahych sprawach. Zresztą Biskup lubił rozmawiać z księżmi, siostrami i świeckimi. Gdy ktoś zjawił się w kurii i miał interes do niego, zawsze go przyjmował, pytając o różne sprawy, nie koniecznie urzędowe. Lubił pytać i wszystko go interesowało. Wydawało się, że znalazł czas tylko dla niego. To jest wielki charyzmat, zważywszy, jak ten człowiek był ponad siły obciążony tyloma obowiązkami. Kurialiści mogli zauważyć, że w dniu bierzmowania, po powrocie do domu, a było to nieraz późną nocą, nie kładł się na spoczynek, dopóki nie sporządzał dokładne i szerokie sprawozdanie powizytacyjne, tzw. decretum reformationis. Pracowitością, dokładnością i delikatnością imponował innym biskupom. Biskup Bronisław Dąbrowski, sekretarz episkopatu napisał: "Jestem zawsze zbudowany dokładnością i pracowitością Waszej Ekscelencji. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek musiał długo czekać na Jego odpowiedź. Te odpowiedzi są zawsze rzeczowe i komunikatywne. W takich warunkach współpraca tut. Sekretariatu z tamt. Kurią jest pożyteczna i cenna". Starsi księża zauważyli, że biskup Franciszek Jop zawsze, własnoręcznie odpisywał na każdy list księży, a nawet na każdą karteczkę czy widokówkę np. wysyłanych do niego z urlopów. Prowadzona przez niego prywatna korespondencja zestawiona jest w naszym archiwum aż w trzydziestu opasłych tomach. I bynajmniej nie jest ona stereotypowa. Biskup potrafił zawsze coś ciekawszego napisać.
Kardynał Karol Wojtyła o Biskupie Franciszku Jopie: Przygarnięty do Serca Bożego
Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów z mowy pogrzebowej kard. Karola Wojtyły, którą wygłosił w przede dniu pogrzebu naszego Biskupa. W swym niezwykle pięknym i ciepłym przemówieniu powiedział: "Czyż my, którzy patrzyliśmy na Niego nie czuliśmy, że jest to człowiek w jakiś szczególny sposób przygarnięty do Serca Bożego? Ci, którzy patrzyli na jego życie z bliska, widzieli jak bardzo starał się być ubogi." Kard. Wojtyła przytoczył kilka przykładów z życia Biskupa: "Jakżeż było dla nas wzruszające gdy widzieliśmy Biskupa, który chodził do spowiedzi stając przy konfesjonale w rzędzie oczekujących na rozgrzeszenie. Jakże było to wzruszające, gdy dzisiaj usłyszałem od fryzjera, że po prostu wchodził do jego pracowni wraz z innymi klientami. Chciał być bardzo prosty, bardzo zwyczajny i takim też był: ubogi, prosty, cichy. Taki był w Krakowie, taki był w Sandomierzu, taki pozostał w Opolu, takiego znaliśmy Go z konferencji Episkopatu." Obecny Papież z całym przekonaniem wypowiedział wówczas te znamienne słowa: "Myślę, że do Opola posłał Go Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, ażeby sam przygarnięty do Jego Serca, przygarniał ten Lud, który takiego przygarnięcia potrzebował".
Charakteryzując zaś i streszczając całą działalność Biskupa Franciszka Jopa w Krakowie przyszły Papież nie znalazł piękniejszych słów nad te krótkie, zwięzłe, ale jakżeż trafne: "mieliśmy Biskupa opatrznościowego". Warto dodać, że biskup Franciszek Jop wraz z biskupem Bolesławem Kominkiem był współkonsekratorem ks. Karola Wojtyły na biskupa w katedrze wawelskiej w 1958r. Nie zapomniał Jan Paweł II o biskupie Jopie podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, gdy w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r. powiedział: "Z wdzięcznością pragnę wspomnieć biskupa Franciszka Jopa, biskupa pomocniczego Sandomierza, później także wikariusza kapitulnego w Krakowie i na końcu biskupa opolskiego. Wiele zawdzięcza mu archidiecezja krakowska, której był administratorem, w trudnych latach pięćdziesiątych. Biskup Jop był także moim współkonsekratorem".
Testament Biskupa
Biskup Fr. Jop odchodził do Pana otoczony serdecznym gronem kapłanów i sióstr zakonnych. Pozostawił, napisany już na łożu boleści i prawie już niewidomy, ostatni swój list do kapłanów, w którym zawarł - jak sam napisał - troskę "opartą na obserwacji życia, a zwłaszcza tego, co się obecnie dzieje i co może jeszcze się dziać w świecie. Kościół czekają rozmaite doświadczenia, ale wyjdzie z nich zwycięsko. Osobiście z dużym optymizmem patrzę na przyszłe losy Kościoła katolickiego. Ostatecznie Chrystus, Jego nauka i zasady moralne, jakie pozostawił ludzkości, ostoją się na pewno. Dlatego bądźmy wszyscy dobrej myśli, nie zrażajmy się trudnościami, jakie napotykamy w życiu, bądźmy zawsze pogodni." Swój ostatni list do kapłanów określił: "jest to mój testament". Składającym życzenia wielkanocne, nawiązując do swoich cierpień, powiedział: "Choroba nie zależy od nas. Jeszcze przed rokiem sam przewodniczyłem obrzędom Wielkiego Czwartku. Dziś nie byłem w stanie tego uczynić z powodu mego niedomagania. We wszystkim poddaję się całkowicie woli Bożej, gdyż wiem, że Pan Bóg jest dobrym i miłosiernym Ojcem, który kieruje się tylko dobrem człowieka. Może chce mi dać przez tę chorobę okazję do zasług? Może to raczej oczyszczenie za moje grzechy - za które muszę odpokutować?" Biskup przyznał, że bliskie są mu słowa modlitwy św. Ambrożego "Nie mam żadnych zasług, ale opieram się tylko na miłosierdziu Bożym" i dodał: "Ufam więc w wielkie miłosierdzie Boże i wierzę, że Pan Jezus okaże mi się nie Sędzią, ale Zbawicielem".
Autor: Ks. dr Alojzy Sitek - emerytowany kanclerz Kurii Biskupiej w Opolu, autor licznych publikacji z zakresu historii Kościoła na Śląsku Opolskim.
Posługa biskupia w Opolu (1956-1976)
Posługiwanie w Opolu rozpoczął w dniu 16 grudnia 1956 r. i obowiązki te sprawował przez 20 lat, na podstawie dekretu prymasa Stefana Wyszyńskiego z dnia 1 grudnia 1956 r., nawiązującego do decyzji Piusa XII z 1951 r. Sprawował je najpierw jako biskup "delegat na Śląsku Opolskim z uprawnieniami biskupa rezydencjalnego" (1956), potem administrator apostolski (1967), wreszcie - po ustanowieniu diecezji opolskiej od 1972 r. - jako jej pierwszy biskup-ordynariusz. Biskup Jop wyznał: "nie przypuszczałem, że moja nominacja do Opola z kwietnia 1951 roku będzie kiedyś zrealizowana". Przypomnijmy: po wysiedleniu wszystkich administratorów Ziem Zachodnich i Północnych (w tym także Bolesława Kominka z Opola) w styczniu 1951, Prymas Polski Stefan Wyszyński uzyskał już w kwietniu tego roku u Piusa XII nominację biskupów na Ziemiach Zachodnich. Dla Opola był już wtedy wyznaczony biskup sandomierski Franciszek Jop, zaś ks. inf. Kominek miał być natychmiast konsekrowany na biskupa wrocławskiego. Niestety władze komunistyczne nie godziły się na to, a nominacje na biskupów nie mogła być nawet ogłaszana i to pod groźbą aresztowania.
Posłuszny woli Stolicy Apostolskiej biskup Jop objął posługę duszpasterska na Śląsku Opolskim. W pierwszym liście pasterskim nakreślił wizję swej pracy pasterskiej: "Chciałbym być dobrym pasterzem. Liczę na pomoc Boga i duchowieństwa i wiernych. Przychodzę do was zupełnie nieznany, do nieznanych mi osobiście. Ale nie jestem wam obcy. Przychodzę na polecenie Stolicy Apostolskiej. I to mnie krzepi i podnosi na duchu. Czego możecie oczekiwać ode mnie i z czym przychodzę? Przychodzę z dobrą wolą i przynoszę szczerą i wyłączną intencję służenia Panu Bogu i waszym duszom nieśmiertelnym, chcę wam okazać jak najwięcej swej życzliwości biskupiej. Bogu wiadomym jest, że nie pragnąłem tego stanowiska. Gdy jednak woli Kościoła odmienić się nie dało, przystępuję do pracy i będę się starał Panu Bogu sił swych nie skąpić".
Po inauguracyjnej Mszy św. Biskup wszedł na ambonę i przemówił, nawiązując do Ewangelii o Janie Chrzcicielu: kim ty jesteś. "Stawiacie i wy to pytanie mnie w dniu dzisiejszym... Chciałbym być ojcem duchownym w sprawach religijnych i kościelnych dla wszystkich bez wyjątku katolików Śląska Opolskiego, tak tych, którzy od dawna tu mieszkają jak i dla przybyłych tu skądkolwiek. Będę się troszczył o to, by do mojej działalności biskupiej nie przyłączyło się cokolwiek takiego, co z tą działalnością nie miałoby nic wspólnego, a co mogłoby rzucić na nią obcy cień." Niewątpliwie, była to aluzja do sytuacji w jakiej znalazł się Kościół na Ziemiach Zachodnich po usunięciu administratorów apostolskich. Tej publicznie złożonej deklaracji biskup Jop pozostał zawsze wierny.
Biskup był wielkim czcicielem świętych Śląska Opolskiego. W znacznym stopniu przyczynił się do ożywienia kultu św. Jacka. "Kult św. Jacka nabrał nowego rozmachu na ziemi opolskiej" - napisał ks. J. Sossalla. Biskup bardzo ubolewał, że kult św. Jacka, jedynego kanonizowanego Opolanina na Śląsku "nie jest w takim stopniu rozwinięty, jak na to zasługuje tak wielki i bliski nasz Święty". A przecież "Katolicki Śląsk Opolski słusznie się cieszy i szczyci z tego, że przed wiekami, niemal w zaraniu chrześcijaństwa na naszych ziemiach, wydał takich wielkich ludzi jak św. Jacek". Podobnie "po macoszemu", z powodów narodowościowych, potraktowano bł. Czesława i bł. Bronisławę, Opolskich Ślązaków. Biskup Jop starał się ożywić i tych świętych śląskich. Biskup Jop był także rzecznikiem wyniesienia na ołtarze Ofki Piastówny - Eufemii z Raciborza, słynnej dominikanki. Wzywał do modlitwy o jej beatyfikację.
Do największych wydarzeń XX wieku należało zwołanie Soboru Watykańskiego przez Jana XXIII. Biskup Jop był także ojcem soborowym i nie opuścił żadnej sesji i żadnego posiedzenia.. Należał do Papieskiej Komisji Liturgicznej. Swoje wrażenia opublikował w "Wiadomościach Urzędowych". Bacznie obserwował go biskup francuski Rene Pierrard, który po śmierci naszego Biskupa w telegramie kondolencyjnym napisał o swoim drogim Przyjacielu: "Podczas Soboru był moim najbliższym sąsiadem. Budowałem się jego postawą. Słuchał bardzo uważnie wszystkiego, co było mówione w auli soborowej, notował wszystko, nigdy nie opuszczał swojego miejsca (nie korzystał z baru itp.) Jego pobożność była równie gorąca i gorliwa jak jego praca. Kochał Polskę z całego serca, o swojej diecezji opowiadał mi z zapałem. Było to dla mnie wielką łaską być jego sąsiadem w czasie Soboru". Zaskoczył nawet Jana XXIII. Bowiem na audiencji biskupów polskich papież opowiadał o swoim pobycie w Polsce i o tym, że jego rodak Francesco Nullo zginął w 1863 w Polsce podczas walki o wolność polskiego narodu. Wielkie było zdumienie papieża i radość, gdy podczas następnej audiencji bp Jop wręczył papieżowi zdobyty w Polsce unikat: medal ku czci "Francesco Nullo". Zauważono, że papież medalu nie oddał od razu - jak to normalnie bywa - do muzeum watykańskiego, lecz wsunął do kieszeni. Jeszcze jeden ciekawy rys charakteru Biskupa. Wielu wykorzystywało dobroć i uczynność Biskupa. Powrót Biskupa z posiedzeń Soboru nie odbywał się spokojnie i bez kłopotów. Wracając pociągiem, Biskup był obciążony różnym bagażem do granic możliwości. Nie swoim, lecz obcym. Przekazywano mu na dworcu paczki od różnych osób duchownych i świeckich a przeznaczonych dla nieznanych sobie osób i instytucji w całej Polsce.
Godne podziwu była dokładność i pracowitość Biskupa. Był tytanem pracy. Mimo tego miał czas dla każdego, który do niego przychodził. Nie zdarzało się, by wykazywał jakąkolwiek niecierpliwość, gdy ktoś przychodził nawet w błahych sprawach. Zresztą Biskup lubił rozmawiać z księżmi, siostrami i świeckimi. Gdy ktoś zjawił się w kurii i miał interes do niego, zawsze go przyjmował, pytając o różne sprawy, nie koniecznie urzędowe. Lubił pytać i wszystko go interesowało. Wydawało się, że znalazł czas tylko dla niego. To jest wielki charyzmat, zważywszy, jak ten człowiek był ponad siły obciążony tyloma obowiązkami. Kurialiści mogli zauważyć, że w dniu bierzmowania, po powrocie do domu, a było to nieraz późną nocą, nie kładł się na spoczynek, dopóki nie sporządzał dokładne i szerokie sprawozdanie powizytacyjne, tzw. decretum reformationis. Pracowitością, dokładnością i delikatnością imponował innym biskupom. Biskup Bronisław Dąbrowski, sekretarz episkopatu napisał: "Jestem zawsze zbudowany dokładnością i pracowitością Waszej Ekscelencji. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek musiał długo czekać na Jego odpowiedź. Te odpowiedzi są zawsze rzeczowe i komunikatywne. W takich warunkach współpraca tut. Sekretariatu z tamt. Kurią jest pożyteczna i cenna". Starsi księża zauważyli, że biskup Franciszek Jop zawsze, własnoręcznie odpisywał na każdy list księży, a nawet na każdą karteczkę czy widokówkę np. wysyłanych do niego z urlopów. Prowadzona przez niego prywatna korespondencja zestawiona jest w naszym archiwum aż w trzydziestu opasłych tomach. I bynajmniej nie jest ona stereotypowa. Biskup potrafił zawsze coś ciekawszego napisać.
Kardynał Karol Wojtyła o Biskupie Franciszku Jopie: Przygarnięty do Serca Bożego
Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów z mowy pogrzebowej kard. Karola Wojtyły, którą wygłosił w przede dniu pogrzebu naszego Biskupa. W swym niezwykle pięknym i ciepłym przemówieniu powiedział: "Czyż my, którzy patrzyliśmy na Niego nie czuliśmy, że jest to człowiek w jakiś szczególny sposób przygarnięty do Serca Bożego? Ci, którzy patrzyli na jego życie z bliska, widzieli jak bardzo starał się być ubogi." Kard. Wojtyła przytoczył kilka przykładów z życia Biskupa: "Jakżeż było dla nas wzruszające gdy widzieliśmy Biskupa, który chodził do spowiedzi stając przy konfesjonale w rzędzie oczekujących na rozgrzeszenie. Jakże było to wzruszające, gdy dzisiaj usłyszałem od fryzjera, że po prostu wchodził do jego pracowni wraz z innymi klientami. Chciał być bardzo prosty, bardzo zwyczajny i takim też był: ubogi, prosty, cichy. Taki był w Krakowie, taki był w Sandomierzu, taki pozostał w Opolu, takiego znaliśmy Go z konferencji Episkopatu." Obecny Papież z całym przekonaniem wypowiedział wówczas te znamienne słowa: "Myślę, że do Opola posłał Go Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, ażeby sam przygarnięty do Jego Serca, przygarniał ten Lud, który takiego przygarnięcia potrzebował".
Charakteryzując zaś i streszczając całą działalność Biskupa Franciszka Jopa w Krakowie przyszły Papież nie znalazł piękniejszych słów nad te krótkie, zwięzłe, ale jakżeż trafne: "mieliśmy Biskupa opatrznościowego". Warto dodać, że biskup Franciszek Jop wraz z biskupem Bolesławem Kominkiem był współkonsekratorem ks. Karola Wojtyły na biskupa w katedrze wawelskiej w 1958r. Nie zapomniał Jan Paweł II o biskupie Jopie podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, gdy w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r. powiedział: "Z wdzięcznością pragnę wspomnieć biskupa Franciszka Jopa, biskupa pomocniczego Sandomierza, później także wikariusza kapitulnego w Krakowie i na końcu biskupa opolskiego. Wiele zawdzięcza mu archidiecezja krakowska, której był administratorem, w trudnych latach pięćdziesiątych. Biskup Jop był także moim współkonsekratorem".
Testament Biskupa
Biskup Fr. Jop odchodził do Pana otoczony serdecznym gronem kapłanów i sióstr zakonnych. Pozostawił, napisany już na łożu boleści i prawie już niewidomy, ostatni swój list do kapłanów, w którym zawarł - jak sam napisał - troskę "opartą na obserwacji życia, a zwłaszcza tego, co się obecnie dzieje i co może jeszcze się dziać w świecie. Kościół czekają rozmaite doświadczenia, ale wyjdzie z nich zwycięsko. Osobiście z dużym optymizmem patrzę na przyszłe losy Kościoła katolickiego. Ostatecznie Chrystus, Jego nauka i zasady moralne, jakie pozostawił ludzkości, ostoją się na pewno. Dlatego bądźmy wszyscy dobrej myśli, nie zrażajmy się trudnościami, jakie napotykamy w życiu, bądźmy zawsze pogodni." Swój ostatni list do kapłanów określił: "jest to mój testament". Składającym życzenia wielkanocne, nawiązując do swoich cierpień, powiedział: "Choroba nie zależy od nas. Jeszcze przed rokiem sam przewodniczyłem obrzędom Wielkiego Czwartku. Dziś nie byłem w stanie tego uczynić z powodu mego niedomagania. We wszystkim poddaję się całkowicie woli Bożej, gdyż wiem, że Pan Bóg jest dobrym i miłosiernym Ojcem, który kieruje się tylko dobrem człowieka. Może chce mi dać przez tę chorobę okazję do zasług? Może to raczej oczyszczenie za moje grzechy - za które muszę odpokutować?" Biskup przyznał, że bliskie są mu słowa modlitwy św. Ambrożego "Nie mam żadnych zasług, ale opieram się tylko na miłosierdziu Bożym" i dodał: "Ufam więc w wielkie miłosierdzie Boże i wierzę, że Pan Jezus okaże mi się nie Sędzią, ale Zbawicielem".
Autor: Ks. dr Alojzy Sitek - emerytowany kanclerz Kurii Biskupiej w Opolu, autor licznych publikacji z zakresu historii Kościoła na Śląsku Opolskim.
Kalendarz wydarzeńWszystkie wydarzenia
| << | Sierpień 2010 | >> | ||||
| Pn | Wt | Śr | Czw | Pt | Sb | Nd |
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Dziś jest 1 sierpnia 2010
Imieniny : Brodzisław, Justyn, Konrad, Konrada, Nadia, PiotrWyślij kartkę
Wydarzenia z tego miesiąca
-
01Krajoznawcze uroki Opola
Kategoria: rowery
-
01Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
02Lato filmów w Galerii Sztuki Współczesnej
Kategoria: Spotkanie
-
08Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
15Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
16Lato filmów w Galerii Sztuki Współczesnej
Kategoria: Spotkanie
-
21Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
22Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
28ECO Silesia Cup 2010
Kategoria: Rekreacja
-
29Koncerty promenadowe
Kategoria: Koncert
-
30Lato filmów w Galerii Sztuki Współczesnej
Kategoria: Spotkanie